3 Obserwatorzy
30 Obserwuję
TimeyWimey

TimeyWimey

Stephen Clarke i milenium niesnasek

1000 lat wkurzania Francuzów - Clarke Stephen

Mogłoby się wydawać, że w czasach integracji, Unii Europejskiej i oficjalnie nieprzerwanej od 1904 roku entente cordiale książka Clarke’a nie może mieć racji bytu. Przecież w Europie wszyscy jesteśmy przyjaciółmi, jak to szumnie ogłaszają przywódcy państw i wielu  organizacji.  No cóż, powinno tak być, ale, jak zapewne stwierdziłby autor: każda okazja do wkurzenia Francuza jest dobra.

 

1000

Nie będąc bezpośrednio związani z kulturą zarówno anglosaską, jak i francuską, nie możemy zdawać sobie sprawy jak skomplikowane są relacje sąsiadów znad Kanału La Manche. Stephen Clarke, autor m.in. „M jak merde” przeprowadził się z Wielkiej Brytanii do Francji i zdał sobie sprawę, jak wiele dzieli te dwa narody. 

Napisał więc książkę, która jest niczym innym tylko kompendium wiedzy o wszelakich konfliktach i nieporozumieniach na linii Londyn-Paryż  oraz rzetelnym spisem przejawów  franko- i  anglofobii. Nie jest to tekst powstały dla specjalistów od historii. Nie mówię oczywiście o wszystkich, ale większość z nich może być zawiedziona, bo w książce nie znajdą nic, czego dotąd by nie wiedzieli. Jednak dla laika takiego jak ja, ilość faktów i ciekawostek jest idealna. Odpowiadała mi też forma przekazu. Stephen Clarke wie, jak zaciekawić czytelnika, a jego styl pisania jest lekki i przystępny dla każdego.

Możemy zarzucić autorowi nieobiektywność. Rzeczywiście, biorąc pod uwagę typ publikacji i jej oczywistą historyczną konotację, winniśmy oczekiwać prawdy i tylko prawdy, a miejscami można odnieść wrażenie, że autor naciąga fakty i pozbywa się „niewygodnych” fragmentów. Mamy tu do czynienia z minimalną manipulacją faktami historycznymi, na którą w ostatecznym rozrachunku nie zwracamy uwagi lub która pisarzowi wybaczamy.   Ta manipulacja jednak  wydaje się być zabiegiem w pełni zamierzonym. Co więcej, sam autor wielokrotnie się do tego przyznaje (sic!).  W końcu mamy do czynienia z tysiącleciem wkurzania Francuzów, a nie Anglików, Amerykanów czy jakiegokolwiek innego narodu. Czyny „Angoli” są więc wielokrotnie przedstawiane jako większe i wspanialsze niż były w rzeczywistości, a „Żabojady” są….”Żabojadami”; narodem, który (jak podkreśla autor, niesłusznie ;) ubiega się o palmę pierwszeństwa jako najlepszy z najlepszych. Czytający tę książkę Francuz, zapewne będzie przeklinał autora, który tak niepochlebnie wyraża się o jego kraju, może nawet wymsknie mu się „F**K you, Clarke”. Pardon, przekleństwo będzie oczywiście po francusku. Podobna będzie może reakcja każdego frankofila. Musimy jednak oddać sprawiedliwość Clarke’owi , w wielu miejscach wspomina on o niegodziwych postępkach swoich rodaków  i chwali zachowania kontynentalnych sąsiadów.


1000

„1000 lat wkurzania Francuzów” zaczyna się od historii Wilhelma Zdobywcy, punktem wyjścia jest bitwa pod Hastings stoczona pomiędzy pochodzącymi z Normandii wojskami Wilhelma a armią anglosaksońską w 1066 roku. Zdaje się, że początkowe i środkowe rozdziały książki  napisane są najrzetelniej i zostały najlepiej opracowane. Końcówka sprawia wrażenie lekko niedopracowanej (mowa zwłaszcza o opisie czasów  II WŚ), jakby była pisana na siłę, jakby autor chciał napisać jeszcze kilka rozdziałów, żeby nie być wiarołomnym nazywając książkę „1000 lat wkurzania Francuzów”, bądź aby nie zmieniać jej tytułu na np.  „870 lat wkurzania Francuzów” : ). Widocznie historia bliższa naszym czasom nie jest bliska jego zainteresowaniom.

Można spytać, dla kogo jest ta książka? Z pewnością nie dla kogoś, kto chciałby dowiedzieć się więcej o konkretnym okresie z historii Anglii i Francji,  wiele fragmentów potraktowanych zostało zbyt ogólnikowo. Tekst jest jednak idealny dla osób pragnących mieć jako takie pojęcie o państwowości tych dwóch krajów oraz dla każdego franko- i anglofila.